Końskie zdrowie, czyli jak lekarka ma przetrwać w więziennym gabinecie

Zdrowie każdy ma tylko jedno. Nawet więźniowie. O tej prawdzie przypomina nam Amanda Brown w swojej książce Lekarka więzienna. Kiedy przemoc. narkotyki i samobójstwa to twoja codzienność. Robi to w sposób przejmujący i wiarygodny, a to dlatego, że ona sama jest tytułową lekarką. I to ona od wielu lat pracuje w więziennych szpitalach.

Idzie nowe

Doktor Amanda Brown przez 20 lat pracowała w przychodni, która sama tworzyła od podstaw. Rezygnuje jednak z dotychczasowej pracy ze względu na reorganizację służby zdrowia, której skutki, jej zdaniem, będą niekorzystne dla pacjentów. Ma 49 lat, o pracę coraz trudniej, więc zgadza się, gdy dostaje ofertę pracy w więzieniu. Była pełna obaw, czy sobie poradzi. Dotychczas pracowała na wolności, była sama sobie szefem, a teraz ma leczyć pacjentów z kryminalną przeszłością w państwowym szpitalu. Podejmuje jednak wyzwanie. Najpierw pracuje przez siedem lat w więzieniu dla młodocianych w Wormwood Scruns, a potem w Bronzefield, największym więzieniu dla kobiet w Europie. Dzisiaj… nie wyobraża sobie już innej pracy.

Poznajmy się

Pani doktor pisze o własnych doświadczeniach zawodowych, przywołując historie pacjentów ze swojej praktyki. Ale nie cyferki i statystyki są w centrum jej zainteresowania, a człowiek, nawet ten, który popełnił najgorszy czyn. Autorka w takim więźniu potrafi dostrzec najdrobniejszy przejaw człowieczeństwa i właśnie tak będzie go traktować, jak równego sobie. Bywały sytuacje, kiedy jej samej groziło niebezpieczeństwo. Czasami głęboko przeżywała losy swoich pacjentów, których historie poznawała w trakcie leczenia. Zawód, który dotąd z pewnością wykonywała z powołania, w więziennych szpitalach wymagał od niej czegoś jeszcze – charyzmy, odwagi i odporności psychicznej. To już misja i prawdziwa służba. Przyzwyczajenie się do realiów życia penitencjarnego zajęło jej trochę czasu. Brown opowiada o tym, jak wkraczała w ten przedziwny świat, zaznajamiając się z terminologią więzienną, przepisami, oznaczeniami, a także zachowaniami pacjentów, którzy próbowali lekarkę podejść, by uzyskać jakieś przywileje – dodatkową porcję jedzenia, własne buty czy leki nasenne.

Lekko, nie znaczy łatwo

Książka wciąga. Czyta się ją szybko, lekko i płynnie. Obok opisów miejsc i pacjentów, a także epizodów z życia prywatnego autorki, mamy tutaj sporą ilość dialogów, które ożywiają tekst. Styl jest dość lekki i zrozumiały, bywa momentami nieco zabawnie, co niektórych czytelników może razić, biorąc pod uwagę problematykę. Ale ma to też duży plus. Trudne tematy przybliżać można dzięki takiej formie właśnie, nie trzeba epatować brutalnością, krwią i wulgaryzmami, żeby oddać klimat więziennego życia i pracy w tak ekstremalnych warunkach. Autorce wyszło to znakomicie. Należy życzyć zatem i autorce, i czytelnikom, kolejnej części tej opowieści, może tym razem o kobiecym więzieniu, w którym lekarka wciąż pracuje.

Podróż zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com